KRYSTYNA MODRZEWSKA (MANDELBAUM)

Krystyna Modrzewska (1919-2008) urodziła się 14 września 1919 r. w Warszawie. Krystyna Modrzewska (Mandelbaum) urodziła się 14 września 1919 roku w Warszawie. Jej ojciec, doktor Henryk Mandelbaum był znanym lubelskim lekarzem i społecznikiem. Matka, z domu Frenkiel, była warszawianką , absolwentka konserwatorium muzycznego w Warszawie, słuchała wykładów prof. Kazimierza Stołyhwy w Wolnej Wszechnicy w Warszawie. Krystyna miała starszego brata Mariana, który był absolwentem politechniki w Berlinie. Od 1933 r. w organizacji antynazistowskiej i w październiku 1939 r. po aresztowaniu zamordowano go w więzieniu w Dreźnie. Krystyna miała brata Mariana, starszego o 8 lat, absolwenta politechniki w Berlinie; od 1933 r. działał w organizacji antynazistowskiej – aresztowany w październiku 1939 r. zamordowany w więzieniu w Dreźnie. Krystyna uczyła się w Gimnazjum Unii Lubelskiej i nie była pilną uczennicą, bowiem zafascynowała się geografią, którą uczyła dr Aniela Chałubińska, jak pisała Krystyna, w sposób genialny – „Geografia to nauka o Ziemi na której żyją ludzie, a więc w pewnym sensie też antropologia”. Dwa lata przed maturą Krystyna, ze względu na ocenę niedostateczną z matematyki i z powodu braku promocji do następnej klasy, musiała zmienić szkołę. Rodzice zapisali ją do prywatnego Gimnazjum Heleny Czarnieckiej. W tej szkole eksternistycznie w 1937 r.

W 1937 r. zdała maturę eksternistycznie i w czasie letniego wyjazdu z rodzicami, w Ciechocinku, zetknęła się z profesorem Edwardem Lothem, kolegą jej ojca z czasu studiów w Heidelbergu. Gdy wyjawiła profesorowi to, że chce studiować w Mekce antropologii – w Zürichu, Loth zdziwiony stwierdził, że trzeba 15 lat studiować, żeby do czegoś dojść i zaproponował jej studia w Bolonii, u cieszącego się sławą profesora Fabio Frassetto, kierującego Instytutem Antropologii Ogólnej i Stosowanej. Studia podjęła w 1937 r. na Wydziale Przyrodniczym. Krystyna bardzo wcześnie odkrywa, że nie czuje się dobrze w swoim ciele. Dojrzewanie jest dla niej koszmarem, nie akceptuje tego, że jej figura się zmienia. Rosnące piersi nazwie później „wstrętnymi nowotworami”. Kiedy ma 14 lat, obcina warkocz, żeby już nigdy nie zapuścić włosów. Krótką fryzurę zaczesuje do tyłu, nie nosi biżuterii, nie maluje się. Jeszcze przed wojną ubiera się po męsku: w garnitury z krawatem. W swoich wspomnieniach napisała: „Czułam się zawiedziona, zdradzona przez własne ciało”. Dla rodziny jej transseksualizm był tabu. K. Modrzewska opisuje taką scenę: ojciec siedzi ze znajomymi w ogródku kawiarni Rutkowskiego przy Krakowskim Przedmieściu. Dostrzegłszy Krystynę, woła ją do stolika. Jeden z lekarzy, widząc dziewczynę przebraną za mężczyznę, pyta: „Czy ta postać to pacjentka pana doktora?”.

Stopniowo z lektur jej matki odkrywa, że była ona „zauroczona antropologią, a może i wykładowcą, bo profesor Stołyhwo był bardzo przystojnym panem”. Czytała Antropologię Tylora, L. Krzywickiego, A. Carrela. K. Mandelbaum jeszcze w 1939 r. zmieniła nazwisko na Modrzewska. Dzięki pomocy przyjaciela rodziny, księdza Pawła Dziubińskiego, ukryła matkę u sióstr zakonnych w Międzylesiu pod Warszawą, a sama na „aryjskich” papierach pracowała jako tłumacz w Urzędzie Gminy w Mełgwi, potem w Uścimowie. Ojciec jej, zmobilizowany w 1939 r., został internowany na Węgrzech (gdzie zmarł z powodu choroby nowotworowej). W lutym 1941 r. została zaprzysiężona w AK i jako żołnierka przybrała pseudonim „Kret”. W stopniu starszej szeregowej prowadziła sabotaż gospodarczy i zaopatrywała oddziały leśne AK, nie zdradzając swojego żydowskiego pochodzenia (J. Matyjasek, Dwie pisarki, dz. cyt., s. 12.). Po wyzwoleniu w 1944 r. wróciła do Lublina i podjęła studia na czwartym roku Wydziału Przyrodniczego UMCS. Pracowała równolegle w powszechnej szkole żydowskiej w Lublinie, prowadząc zajęcia z przyrody oraz podjęła studia na Wydziale lekarskim (Krystyna Modrzewska (1919-2008). Zapomniana, dz. cyt., s. 18.).

Krystyna Modrzewska zmarła 28 VIII 2008 r. w Uppsali. Tam też w kościele katolickim została pożegnana. Na uroczystości kwiaty były biało-czerwone. Jej prochy wrzucono do morza (Tamże, s.18). Uroczystość jest skromna: przyjaciele wypływają na morze łódką i otwierają urnę nad taflą wody. Stało się to wiele lat po tym, jak Krystyna Modrzewska napisała na płycie nagrobnej swojej matki: „Tutaj leży moja matka. Moje popioły wiatr rozwieje po obcej ziemi” (M. Szlachetka, Żydówka, dz. cyt.).

Opracowała K. Zabratańska