FRANCISZKA ARNSZTAJNOWA

Franciszka Arnsztajnowa (1865-1942) — urodziła się w Lublinie, jej ojciec Bernard Meyerson był zamożnym kupcem m.in. właścicielem sklepu z towarami bławatnymi i norymberskimi oraz dyrektorem Towarzystwa kredytowego Miasta Lublin. Matka Malwina z Horowitzów Meyersonowa uprawiała pisarstwo; w powieściach „Dawid” i „Z ciasnej sfery” poruszała problematykę asymilacji Żydów w społeczeństwie polskim. F. Arnsztajnowa była prawnuczką słynnego rabina Azriela Horowitza zwanego „żelazną Głową”, bowiem ten podobno „[…] kiedy patrzył na drzewo, wiedział ile jest na nim liści”. Jej brat Emil Azriel Meyersohn zdobył uznanie w Europie jako wybitny filozof, o którym Albert Einstein powiedział, że „[..] przekonał go o rzeczach, które sam ledwie przepuszczał”. Ojciec zadbał o staranne wykształcenie córki. Franciszka po ukończeniu gimnazjum żeńskiego w Lublinie, podjęła wyższe studia pedagogiczno–przyrodniczych w Niemczech. Zgodnie z duchem epoki wiedzę uzupełniała licznymi podróżami po krajach Europy Zachodniej i Południowej. Biegle władała kilkoma językami: niemieckim, francuskim, angielskim. Tłumaczyła na język polski utwory: Kiplinga, Wellsa, Heinego, Somerseta, Joyce’a. Koniec XIX w. i początek XX w. ukształtował osobowość pisarską i społecznikowską Arnsztajnowej. W 1885 r. Franciszka poślubiła znanego lubelskiego lekarza dr Marka Arnsztajna, z którym wiekową kamienicę przy ul. Złotej 2 na Starym Mieście w Lublinie. W niej to zbierali się konspiratorzy z Polskiej Organizacji Wojskowej i członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) oraz młodzież ze Związku Walki Czynnej i tajnego harcerstwa. Ewa Szelburg–Zarembina wspomina jak z jej synem Janem Arnsztajnem organizowano obchody rocznicy powstania listopadowego, deklamowano patriotyczne wiersze. Na dowód mocnego zaangażowania się w sprawy polskie Franciszka tworzyła w języku polskim. F. Arnsztajnowa prowadziła kursy dla analfabetów/analfabetek – dzieci i dorosłych. Dla dzieci pisała wiersze i bajki – najbardziej znana to „Bajka o niedźwiedziach, niedźwiedziątku i małym złotowłosym dziewczątku”. Z mężem założyła Lubelskie Towarzystwo Szerzenia Oświaty „Światło”.

W okresie 20-lecia międzywojennego Arnsztajnowa pracowała jako archiwistka w Instytucie im. Józefa Piłsudskiego. Za swoją działalność społeczno-patriotyczną otrzymała odznaczenia m.in. Krzyż Legionowy, Krzyż Walecznych z okuciem, Krzyż Kawalerski Polonia Restituta, Krzyż Niepodległości oraz Srebrny Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury (M. Domański, Arnsztajnowa, dz. cyt., s. 33.). F. Arnsztajnowa przyjaźniła się z młodszym o 32 lata Józefem Czechowiczem. Ciężka gruźlica uszkodziła jej słuch, więc przykładała do ucha tubę z bakalitu, a gdy czegoś nie rozumiała prosiła o zapisanie, potrafiła czytać również z ruchu warg. Jednak ani różnica pokoleniowa, ani jej problemy z komunikacją nie przeszkadzały młodemu Czechowiczowi w przyjaźni z tą nestorką lubelskich pisarzy i pisarek (Franciszka Arnsztajnowa, „Scriptores” 30 (2006). s. 14 -15.). Młody poeta bywał częstym gościem w jej domu przy Złotej – wspólnie wydali tom poezji „Stare kamienie” (1934) (Franciszka Arnsztajnowa 1865-1942, „Scriptores” nr 30 (2006), s. 1 i nn.)3. Przyjaźń Czechowicza i Arnsztajnowej uchwyciła Hanna Krall w książce „Wyjątkowo długa linia” – w tytule nawiązując do wróżby chiromancji tzw. linii życia Czechowicza (Zob. H. Krall, Wyjątkowo długa linia, Kraków 2004.). W 80-letnią historię lubelskiego oddziału Związku Literatów Polskich F. Arnsztajnowa wpisała się jako jego inicjatorka i współzałożycielka. Funkcję prezeski przyjęła w 1932 r. w czerwcu, po Czechowiczu. Łączyła ich przyjaźń. Pisali do siebie, w listach jest mowa o „złotym sercu”, „serdecznej duszy”. Według Romana Rosiaka, badacza jej twórczości, była największą literatką ziemi lubelskiej. Jeszcze przed Czechowiczem próbowała wpisać Lublin w literacką mapę Polski (E. Czerwińska, Sagi Lubelszczyzny: Franciszka Arnsztajnowa, poetka międzywojennego Lublina, http://www.kurierlubelski.pl/artykul/643465,sagi-lubelszczyzny-franciszka-arnsztajnowa-poetka-miedzywojennego-lublina,id,t.html)5. F. Arnsztajnowa, w 1936 r. przeprowadziła się do Warszawy, w której jednak nie czuła się dobrze – nie mogła odnaleźć się w wielkim mieście. Najpierw zamieszkała przy ul. Wspólnej, później przeniosła się na Stare Miasto. Na szczęście miała stałego gościa – Czechowicza, który pożegnał się z nią przed ucieczką z bombardowanej Warszawy. Wraz z córką podzieliła los warszawskich Żydów, chociaż mogły uniknąć Zagłady. Ewa Szelburg – Zarembina i Pola Gojawiczyńska ofiarowały im pomoc w postaci bezpiecznego miejsca schronienia pod Warszawą.

Nieznane są ostatnie chwile jej życia. Podobno najpierw zmarła na tyfus jej córka Stefania Mieczysławska a Franciszka „[…] zamordowana przez Niemców wraz ze wszystkimi chorymi w szpitalu obok Kościoła Wszystkich Świętych (Franciszka Arnsztajnowa, dz. cyt., s. 15.)”. Świadkowie/świadkinie epoki twierdzą, że na śmierć poszła z godnością przypinając do czarnej sukni odznaczenia i medale, które otrzymała za działalność na rzecz wolnej Polski. Według innych źródeł została zamordowana w obozie w Treblince w sierpniu 1942 r (Tamże, s.15).

Opracowała K.Zabratańska